Aktualności

****************************************************************************

Jak było na wycieczce majowej:

Etap pierwszy - W KRAKOWIE:

Niedziela:

Wraz z naszą szkołą wybraliśmy się autokarem do Krakowa. Podróż „nowoczesnym inaczej” środkiem transportu była dość długa i wyczerpująca. Trwała ok.10 godzin. Przyjechaliśmy do Krakowa późnym popołudniem. Mieliśmy zakwaterować się w ośrodku dla niewidomych, lecz recepcja była nieczynna. Na wieczór mieliśmy zarezerwowane miejsca w teatrze na spektakl pod tytułem „Miłość i Gniew”, lecz najpierw poszliśmy trochę pospacerować po Starym Mieście. Kiedy wróciliśmy, była już dwunasta w nocy, postanowiliśmy dla przyzwoitości wykąpać się. Łazienki nie były najlepszej klasy, ale no nic w porównaniu z tym co wydarzyło się po chwili. Mianowicie po pewnym czasie przybiegł do łazienki wkurzony, długowłosy mężczyzna (wyglądał na fana metalu lub hipisa), który zaczął na nas krzyczeć, abyśmy się uciszyli. Użył bardzo niecenzuralnych słów, położyliśmy się więc do łóżek z nadzieją na lepszy jutrzejszy dzień.

Poniedziałek:

Po pierwszej i ostatniej nocy w tym ośrodku przyszedł czas na śniadanie, po którym wraz z Tomkiem usiedliśmy na schodach i zaczęliśmy rozmawiać o beznadziejnym życiu… przepraszam, ale nie o tym mowa. Po śniadaniu wszyscy wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy zwiedzać to piękne miasto, jakim jest Kraków. Zobaczyliśmy Sukiennice (obecnie w remoncie), Kościół Mariackiwraz z wieżą. Potem nauczyciele dali nam wolny czas na spacer po rynku, choć byłem tylko w Empiku, to było świetnie. Kraków jest ciekawym miejscem do zwiedzania, swoim klimatem przypomina mi Wrocław, z którego pochodzę.

Adam kl.Vl

Etap drugi - W BOCHNI:

W poniedziałek 10 maja, wieczorem, pojechaliśmy do kopalni soli w Bochni. Zjechaliśmy około 300 metrów pod ziemię. Na początku przejechaliśmy się tzw. pierwszym ukończonym metrem pod ziemią. Była to malutka kolejka jadąca po torach. Zatrzymaliśmy się na stacji św. Kingi, wysiedliśmy i szliśmy z bagażami jeszcze w głąb ziemi. Po drodze mijaliśmy jakieś tajemnicze korytarze; aż trudno uwierzyć, że przewodnicy się tam nie zgubią! Na miejscu okazało się, że znajdujemy się w ogromnej hali, która mieściła około trzystu piętrowych łóżek i nie byliśmy jedyną wycieczką. Nocowało tam tyle dzieci ( z różnych szkół), że prawie wszystkie miejsca były zajęte.

„Sypialnia” wyglądała jak wielki labirynt z ery jaskiniowców. Sufit i ściany pokrywała sól. Następnie razem z przewodnikiem poszliśmy zwiedzać kopalnię. Wysłuchaliśmy historii górnictwa (kopalnia soli w Bochni jest najstarszą kopalnią tego typu w Polsce). Oglądaliśmy stare wyrobisko oraz podziemne kaplice wykute w soli. Dowiedzieliśmy się, że najcięższą pracą wykonywaną przez górników było wypalanie metanu- wybuchowego gazu, znajdującego się w kopalni. Była to praca bardzo ryzykowna, ponieważ przy jej wykonywaniu można było zginąć. Pracę tę wykonywali więźniowie skazani na śmierć, ponieważ chętnych to tej czynności stale ubywało... Ryzyko było ogromne, w ciągu roku ośmiu z dziesięciu wypalaczy ginęło podczas wybuchu. Tym, którzy przeżyli, darowano wolność. Po zwiedzaniu kopalni mieliśmy czas wolny. Do północy trwała dyskoteka a przez godzinę było udostępnione boisko do gry w piłkę.

Po dwunastej w nocy zapadła cisza nocna. Przez całą noc przy wyjściach przewodnicy pełnili wartę. Wpół do siódmej była pobudka. Wszyscy byli niewyspani. Trzeba było od razu się spakować, jednak utrudniał to nam brak światła. Po zjedzeniu śniadania wyjechaliśmy na powierzchnię. Zaraz po tym wszystkich podejrzanie zaczęło boleć gardło i powoli zaczęliśmy się rozchorowywać. Miejmy nadzieję, że to jednak nie sprawka kopalni soli, w której wystarczy spędzić jedną dobę, a efekt jest taki sam, jak gdyby spędzić siedem dni nad morzem. Wdychaliśmy przecież sam zdrowy jod!

Julia, kl. VI

Etap trzeci - W CIESZYNIE:

Czwartego dnia naszej wycieczki pojechaliśmy do Cieszyna. Wcześniejszą noc spędziliśmy w ośrodku harcerskim (albo czymś w tym stylu) znajdującym się w środku lasu. Mieszkaliśmy w małych, drewnianych domkach porozrzucanych na polanie. Był tam też większy, murowany budynek, w którym nocowali nauczyciele i młodsze dzieci (nie rozumiem, dlaczego, było jeszcze dużo wolnych domków). Wieczór spędziliśmy przy ognisku na pieczeniu kiełbasek, a w nocy ja i Adam próbowaliśmy udowodnić, że nie boimy się iść do lasu (w końcu doszliśmy do rzeki, ale nikt nam nie wierzył. Inni poszli sobie w grupie, i szpanują, jacy to oni nie są odważni). Tak na marginesie: domki miały zamurowane okna. Nie wiem, kto to wymyślił, ale to raczej głupi pomysł. Łóżka i ściany domków natomiast pokryte były napisami ciekawej treści, których jednak nie przytoczę. Trochę później, kiedy leżeliśmy w łóżkach i rozmawialiśmy o życiu, starsi koledzy zablokowali nam drzwi od zewnątrz. Potem je odblokowali a my patrzeliśmy w świetle latarek, jak Jasiek goni Adama (naprawdę mocny widok). Po godzinie tego typu głupot poszliśmy spać. Swoją drogą, było daleko do toalety. Rano wszyscy byli mniej lub bardziej chorzy. Autokar znajdował się spory kawałek od polanki (nie mógł podjechać bliżej) i lało. Pan właściciel ośrodka harcerskiego był tak dobry, że przewiózł nam bagaże samochodem, ale sami musieliśmy iść pieszo. W końcu jednak ruszyliśmy i zaczęliśmy suszyć ubrania. Po drodze zatrzymaliśmy się w Polskim Cieszynie, w celu wydania ostatnich złotówek. Naszym celem był natomiast Czeski Cieszyn. Dojechaliśmy do szkoły w Cieszynie, którą mieliśmy zwiedzić. Jest to jedyna czeska szkoła, w której uczniowie uczą się po polsku. Główną atrakcją było jednak to, że uczęszcza tam piosenkarka Ewa Farna (prawie nic o niej nie wiem, oprócz tego że to jakaś popowa wokalistka).

Zanim jednak wszyscy rzucili się do brania autografów, zwiedziliśmy szkołę, która była naprawdę świetnie wyposażona. Potem nauczyciele z tamtej szkoły wyciągnęli Ewę z lekcji, żeby mogła porozdawać nam autografy. Większa część wycieczki rzuciła się do (a) proszenia o autografy lub (b) proszenia o zrobienie sobie zdjęcia z Farną. Zjedliśmy obiad w szkolnej stołówce i wróciliśmy do autokaru, gdzie ktoś rzucił wspaniały pomysł, by puścić płytę Farny (autobus miał system audio). Nikt oprócz mnie (i jeszcze ze trzech osób) nie odważył się zaprotestować. O Farnie dowiedziałem się czegoś nowego – tego, że jej nie lubię. Około godziny 18.00 dojechaliśmy do Pragi.

Tomasz, kl. VI

****************************************************************************

Sprawozdanie z obozu narciarskiego

W sobotę 27 lutego wyjechaliśmy na obóz narciarski ze szkołą. Razem z nami jechał pan Kosina, pani Kaifer i Honza ( syn pana Kosiny), który dołączył we wtorek. Rano o dziewiątej była zbiórka, a o dziesiątej wyjechaliśmy autobusem do miejscowości Pec pod Sněžkou. Po przyjeździe wypożyczyliśmy sprzęt narciarski i ruszyliśmy rolbą do chaty, która znajdowała się na stoku. W chacie rozpakowaliśmy się i omówiliśmy zasady poruszania się na nartach. Pierwszego dnia ruszyliśmy na narty! Do jazdy przygotowywaliśmy się w pensjonacie, gdzie dzięki czemu nie musieliśmy marznąć na dworze. Tego dnia jeździliśmy wszyscy na jednym stoku. Był to dzień, który służył głównie na „rozjeżdżanie”. Na nartach jeździliśmy do obiadu. Następnie wydaliśmy się na wycieczkę po okolicy, zwiedzając góry.

Nauczyciele nalepili nam na drzwi kartki z punktacją porządku w pokojach. Wieczorem spotkaliśmy się i zostaliśmy rozdzieleni do czterech grup, których kapitanami byli: Ania, Ela, Piotrek i Halina. Te grupy dostawały pytania, które musiały rozwiązać następnego dnia. Pytania były związane z naszym pobytem np. „Ile okien ma chata Viktorka?” lub „Wypisz dziesięć zasad jeżdżenia na nartach”. Urządzaliśmy również różne gry towarzyskie. W poniedziałek narciarze początkujący zostali od nas oddzieleni i dostawali prywatne lekcje jeżdżenia od pana Kosiny. Tak jak większość naszych dni, skończyliśmy jeździć w porze obiadowej. Po obiedzie poszliśmy na dwór przed chatę. Tam rzucaliśmy się śnieżkami, turlaliśmy się w śniegu i zjężdżaliśmy z górki po lodzie, (najczęściej to koledzy nas spychali). Wieczorem było rozwiązywanie zadań oraz pan Kosina puścił nam bajkę. We wtorek zostaliśmy podzieleni na trzy grupy narciarzy. Pierwsza, to byli początkujący, druga - przeciętni, a trzecią stanowili zaawansowani. Każda grupa jeździła na stoku, który odpowiadał jej umiejętnościom. W środę był dzień wolny, dlatego po obiedzie poszliśmy na długą wycieczkę do Pece. Mogliśmy tam kupić pamiątki lub zaopatrzyć się w produkty żywnościowe. Wracając, jakoż to nasza chata znajdowała się na stoku, musieliśmy iść pod górę ( co było uciążliwe) i wspinać się po stromej górze. Wieczorem z przyjemnością położyliśmy sie spać. Czwartek był ciężkim dniem, dlaczego – zaraz wyjaśnię. Od rana staliśmy na nartach, a wieczorem wybraliśmy się na wieczorne jeżdżenie na nartach. Co prawda stok był bardzo łagodny, ale efekt jeżdżenia w nocy był niesamowity. Na dodatek grupka osób wjeżdżała na tak zwane „skokanki” czyli takie wyskocznie zrobione ze śniegu. Wieczorne nartowanie szybko zleciało, a po powrocie było tak późno, że nawet nie zdążono ocenić porządku w pokojach. Piątek był dniem ostatnim na nartach. Dlatego też, urządzono tego dnia slalomy. Były cztery kategorie młodszych i starszych dziewczyn i młodszych i starszych chłopców. Wieczorem zostały rozdane dyplomy za udział w obozie narciarskim i za slalomy. Były rozdawane też smakołyki za najczystsze pokoje oraz za wygraną grupy, której kapitanem stała się Ania. Nad ranem Tytek z Adamem i Maćkiem zaskoczyli niektórych posmarowaniem pastą, bo w końcu była to „zielona noc”! Na szczęście szkód nie było żadnych. W sobotę w porze obiadowej przyjechaliśmy do Pragi cali i zdrowi. Nikomu nic się nie stało, a cały pobyt strasznie szybko minął. Mnie osobiście obóz się podobał, bo w Polsce szkoły na takie wycieczki nie jeżdżą. Szkoda tylko, że to tak szybko minęło!

Julia, kl. VI

****************************************************************************

Andrzejki

27 listopada w piatek odbyła się ZABAWA ANDRZEJKOWA. Przyszedłem do szkoły i przebrałem się za ducha. W szkole paliły się świece i było dużo słodyczy. Kiedy zaczęła się zabawa, poszedłem zobaczyć, co jest. Później poszedłem sobie powróżyć u wszystkich osób, które wróżyły. Potem bawiłem się z kolegami i jadłem cukierki. Po jakimś czasie poszedłem na salę dyskotekową, gdzie odbywały się różne zabawy i wróżby. Po paru godzinach dobrej zabawy otworzono SALĘ STRACHU. Kiedy wszedłem do środka, było ciemno, leciały różne straszne odgłosy. Kiedy poszedłem dalej, zobaczyłem krzesło i usiadłem i zobaczyłem zombi, które mówiło: "Jak się nazywasz?" i że "jego demony są głodne". Nagle zaczęli ciągać mnie za nogi i później wyszedłem. Po jakimś czasie przyszła po mnie mama i wróciłem do domu.

Te Andrzejki były bardzo śmieszne.

Mateusz, klasa III

kolejka do sali strachu

****************************************************************************

Święto Niepodległości

11 listopada w naszej szkole odbył się uroczysty apel z okazji Święta Niepodległości. Na tę okazję przystroiliśmy szkołę flagami, rysunkami i gazetkami. Odbyło się też przedstawienie, które pokazywało odzyskanie niepodległości z różnych perspektyw. Był dziadek, opowiadający wnuczce o tamtych czasach, żołnierze i wdowy. Usłyszeliśmy wiele patriotycznych pieśni i piękne wiersze. Choć nie obyło się bez wesołych akcentów, przedstawienie można zaliczyć do udanych. Wśród publiczności znaleźli się Ambasador, rodzice, uczniowie. Uroczystość przybliżyła nam wszystkim wielkie znaczenie tego święta.

****************************************************************************

Wycieczka do Muzeum Narodowego w Pradze

Dnia 4. listopada, w środę, uczniowie naszej szkoły wybrali się do Muzeum Narodowego w Pradze.

Umówiliśmy się przy pomniku Wacława, ale brzydka pogoda (deszcz i wiatr) sprawiła, że opiekunowie skierowali nas na stację metra. Tam czekaliśmy, aż wszyscy przyjdą. Potem razem z nauczycielami, panią Dąbrowską, panią Kaifer i pania Wijas poszliśmy w stronę pięknego budynku, w którym mieści się muzeum.

Oglądaliśmy wystawę pod tytułem Příběh planety Země ( Historia planety Ziemi). Można było na przykład zobaczyć, jak zbudowany jest wulkan, obejrzeć mapy, szkielety zwierząt i i istot człekokształtnych, dowiedzieć się o zanieczyszczeniach, sprawdzić, co nam grozi w przyszłości.

W muzeum widzieliśmy także inne wystawy, między innymi piekną kolekcję zwierząt z całego świata i zbiór szkieletów. Najbardziej podobała mi się bardzo stara biżuteria oraz kolekcja kamieni szlachetnych.

Chociaż tego dnia nie miałam ochoty iść do muzeum, to nie żałuję swojej decyzji.

Natalia Bornus

****************************************************************************

Zaduszki

Dnia 2. listopada 2009 (Zaduszki) poszliśmy całą szkołą na cmentarz.

Kiedy już doszliśmy na Vyšehrad, zatrzymaliśmy się obok bramy cmentarza. Tam pani Urbanowicz opowiedziała krótko historię cmentarza. Nauczyciele coś tam jeszcze mówili, ale ja nie słuchałem, ponieważ kawałek dalej panowie rozkopywali grób. Co chwila wrzucali na taczki jakies kawałki drewna (czyżby resztki trumny?) a ja stałem obok, czekając, co dalej. Niestety, nie zobaczyłem, czy wykopali to, co mnie interesowało (zgadnijcie!), ponieważ koledzy powiedzieli mi, że reszta grupy gdzies sobie poszła. Dogoniliśmy ich i znaleźliśmy się obok centralnej części cmentarza, gdzie stał Slavin, czyli grób- pomnik wystawiony ku czci sławnych Czechów. Leży tam ponad 50 sław, między innymi malarz Alfons Mucha.

Dowiedzieliśmy się, że na tym cmentarzu pochowano ponad 600 osobistości czeskiej kultury, m. in. pisarze: Karel Čapek, Karel Hynek Mácha, Jan Neruda, Božena Němcová; rzeźbiarz Otakar Španiel; kompozytorzy: Antonín Dvořák, Bedřich Smetana, i wielu innych.

Na Slavinie dzieci z młodszych klas postanowiły pozapalać wszystkie zgaszone świeczki (nikt im nie powiedział, że pada deszcz). Zajęcie to było tym trudniejsze, że nie mieli zapalniczki. Potem pozwolono nam przejść się po cmentarzu i poszukać znanych nazwisk. Wreszcie mogłem wrócić do panów rozkopujących grób. Niestety, nic ciekawego nie wykopali, dlatego dalej przechadzałem się mrocznymi alejkami.

Atmosfera była niesamowita: szare, zachmurzone niebo, listopadowy deszcz i cisza... moje klimaty. Brakowało tylko zapachu płonących świeczek. Po całej akcji wróciliśmy do szkoły, gdzie kazano mi napisać to sprawozdanie.

Tomasz Urbanowicz, klasa VI.

****************************************************************************

14 października - DZIEŃ NAUCZYCIELA

14 października tego roku zaczął się dla nas, nauczycieli, naprawdę miło: zajęcia w dziennej szkole były odwołane, więc mogliśmy się wyspać! Może uczniowie w to nie wierzą, ale my tez czasem lubimy, kiedy nie ma lekcji.

Nie musieliśmy też przygotowywać się do zajęć- to nasi uczniowie zaprosili nas na przedstawienie, które do perfekcji dopracowywali w ciągu ostatnich tygodni. Miło było poczuć się jak w teatrze i obejrzeć przygotowany specjalnie dla nas, zabawny program o szkolnych dolach i niedolach naszych pupili.

Niestety, nic za darmo- w zamian musieliśmy dać się przetestować podczas quizu z naprawdę podchwytliwymi pytaniami. Mosty i stacje metra w Pradze mogą być, ale w zestawie pytań znalazły się też bardziej skomplikowane zagadnienia. Kolejny raz musiałam wspomnieć moją nieocenioną geograficzkę, która niejednokrotnie przepowiadała mi, że kiedyś będę się wstydzić mojej ignorancji w tej dziedzinie nauki... Na szczęście nasze gafy zostały trochę zagłuszone salwami śmiechu.

Po części oficjalnej czekała na nas kolejna przyjemność- zostaliśmy przez uczniów i ich rodziców zaproszeni na słodką ucztę. Był nawet piękny i pyszny tort marcepanowy. Czy Dzień Nauczyciela nie mógłby być obchodzony trochę częściej???

Anna Urbanowicz

Zdjęcia na stronie naszej fotogalerii!

****************************************************************************

Byliśmy w Anglii! Było super.

Oto sprawozdanie Eli Szymanowskiej:

18.05.2009.

Planowany wyjazd z Pragi do Wielkiej Brytanii doszedł do skutku w samo południe. Razem z nami pojechali także studenci gimnazjum Přípotoční i młodsi koledzy ze szkoły podstawowej w Pardubicach. Czekała nas długa podróż przez Niemcy, Belgię, Francję oraz przejazd promem.

19.05.2009.

W porannych godzinach dotarliśmy do Londynu. Od razu zaczęliśmy zwiedzać.

Najpierw przeszliśmy się kawałek po Millenium Bridge , rozejrzeli się dookoła.Następnie, ok. dziewiątej godz. weszliśmy do Katedry św.Pawła -gdzie obejrzeliśmy kryptę, w której pochowano słynnych władców,medyków, wynalazców... Także mieliśmy okazję wejść na samą górę kopuły i podziwiać przepiękną panoramę Londynu.

  • Panorama Londynu
  • Po zwiedzeniu katedry, podążyliśmy przez Millenium Brdige w stronę Hays Gallerie, gdzie zjedliśmy obiad. Po przerwie kontynuowaliśmy wycieczkę przez Tower Bridge. (*neogotyckie wieże umożliwiają przepływ statkom.) Popołudniu znaleźliśmy się w Tower of London. Obejrzeliśmy korony angielskich władców, film o koronacji Elżbiety II, gawrony. Zapoznaliśmy się także z historią Henryka VIII. Około godz. 20:00 dotarliśmy do punktu spotkania, w którym przydzielono nam rodziny. Chwilę później byliśmy już w tymczasowych domach i podano nam kolację. Niektórzy mieli okazję do konwersacji, inni zaś zabrali się do pokoi i rozmawiali między sobą. Nie trwało to jednak zbyt długo, gdyż wszyscy byli wykończeni po podróży i po całodniowym zwiedzaniu.

    20.05.2009.

    Po śniadaniu odebrał nas autokar w ustalonych miejscach spotkań. W komplecie wyruszyliśmy Winchestru, które jest głównym miastem starego królestwa Wessex. Przez długi czas panowali tam anglosascy królowie. Najpierw obejrzeliśmy historyczną wystawę, a następnie przenieśliśmy się do Great Hall. Wisi tam wysoko na ścianie okrągły stół pochodzący z trzynastego stulecia. Potem pojechaliśmy zwiedzać Katedrę. Zaciekawił mnie fakt, iż nie posiada typowej, wysokiej wieży. Przyczyną tego okzał się fakt, iż położona jest na podmokłych terenach i wieża się nie utrzymała. Kiedyś ocalił ją pewien nurek, który sześć lat samodzielnie i własnoręcznie fundamenty pozbawiał wody i wzmacniał je. Kolejnym punktem zwiedzania okazała się miejscowość Salisbury. Przede wszystkim obejrzeliśmy katedrę, która już tradycyjnie, okazało się, stoi na podmokłym terenie. Mieliśmy także okazję zobaczyć, w jaki sposób mierzą tam poziom wody. Zauroczyła mnie ogromna, przepiękna i pomysłowa chrzcielnica w kształcie krzyża.Czubki są zwężone i spływa z nich strumyk wody święconej.Po każdej stronie jest napis z biblii i mokry krzyżyk, jakby właśnie namalowany mokrym palcem. Ostatnim, z resztą magicznym miejscem, które tego dnia zwiedziliśmy-Stonehege.

    21.05.2009.

    Rano wyruszyliśmy szlakiem Stratford-Upon-Avon. Nadarzyła się okazja ujrzenia domku Williama Shakespeara, wstąpiliśmy nawet do wnętrza. Także byliśmy w muzeum Shakespeara, gdzie w ciekawy sposób przekazano nam informacje o jego życiu. Oxford-zwiedziliśmy Christ Church College.

    Zdjęcia na stronie naszej fotogalerii!

    22.05.2009.

    Wycieczka do Windsor.

  • Tu możesz obejrzeć Windsor Castle
  • Zwiedziliśmy kaplicę św. Jerzego-najpiękniejszy budynek w anglii o stylu późnego gotyku, oraz kilka pomieszczeń zamku, typu sale balowe, pokoje, garderoba.Także widzieliśmy zmianę straży zamkowej. Następnie pojechaliśmy do Londynu, aby przejść się do Jewel Tower, House of Parliament i Big Benu . Obejrzeliśmy Westminster Abbey i ruszyliśmy w kierunku Buckinghamskiego pałacu ,gdzie mieszka rodzina królewska. Potem przeszliśmy się przez St.James s Park (najstarszy park w Londynie). Byliśmy także na placu Piccadilly Circus . Pod wieczór dotarliśmy pod London Eye , gdzie zakupiono bilety i grupą ruszyliśmy na półgodzinną przejażdżkę z widokami nie do zapomnienia. Atrakcja była o tyle ciekawsza, iż od osiągnięcia najwyższego punku oka, Big Ben był już podświetlony, gdyż robiło się ciemno. Potem grupy się rozeszły w kierunku Covent Garden. Z upływem czasu ruszyliśmy w miesce spotkania, aby wsiąść do autobusu i rozpocząć długą podróż prowadzącą Eurotunelem, przez Belgię, Francję, Niemcy aż do Czech. Zdjęcia z wycieczki:

    W Stonhenge

    ****************************************************************************

    Dnia 28.05.09 r. odbyło się spotkanie pt. „Ziemia została ci powierzona jako ogród; zarządzaj nią mądrze“

    Gośćmi spotkania byli uczniowie i nauczyciele z Koła Młodego Ekologa w Bujakowie.

    Poniżej przedstawiamy relacje dwojga uczestników: Misi i Tomka:

    Spotkanie ekologiczne było bardzo fajne ponieważ robiliśmy dużo ciekawych rzeczy jak np: ekologiczny pokaz mody, w którym cztery grupy projektowały ubrania ze śmieci,

    oglądaliśmy film przyrodniczy o stworzeniu Ziemi i oczywiście poznaliśmy nowych przyjaciół ze szkoły w Bujakowie. Obie szkoły zrobiły naprawde ładne przedstawienia, ale wydaje mi się, że przedstawienie Polskiej szkoły w Pradze było ładniejsze. Po różnych atrakcjach poszliśmy do sali obok i opychaliśmy się ciastkami. Gdy na talerzach już nic nie zostało, wszyscy zaczęli podawać sobie e-maile i numery telefonów. Następnego dnia pomogliśmy gościom się spakować i pojechali do domu.

    Misia, kl. IV

    Dnia 28 Kwietnia roku 2009, we wtorek powitaliśmy gości z Bujakowa. Właściwie to przyjechali już w poniedziałek, ale wtedy jeszcze się z nimi nie spotkaliśmy, bo przyjechali późno. Dla tych, którzy nie wiedzą – to ci sami ludzie, którzy zainspirowali nas do rozpoczęcia Programu Ekologicznego. No więc, we wtorek, po lekcjach wreszcie ich spotkaliśmy. Pani dyrektor powitała nas wszystkich i opowiedziała krótko o naszych działaniach na rzecz Programu, po czym oddała głos wychowawcom Klubu Młodego Ekologa w Bujakowie (dalej K.M.E). Dowiedzieliśmy się o ich działaniach (od września zrobili tak ze dwa razy tyle, co my). Potem rozpoczął się Konkurs Wiedzy Ekologicznej.

    Miał on formę teleturnieju, w którym trzech Wybrańców naszej szkoły i trzech Wybrańców szkoły w Bujakowie zmierzyło swoje siły. Na zmianę losowaliśmy pytania i na nie odpowiadaliśmy. Wszystkim uczestnikom rzuciły się w oczy banalnie proste pytania (widzowie tym czasem siedzieli znudzeni i/lub przysypiali).

    Po konkursie zaprezentowaliśmy swoje skecze o tematyce (uwaga, uwaga...) EKOLOGICZNEJ (a czego się spodziewaliście?). Zaczęli ludzie z K.M.E.

    Ich scenka nie była najgorsza (przynajmniej moim zdaniem), naprawdę się postarali, nawet dodali ścieżkę dźwiękową... I w tym był właśnie problem... Muzyką w ich przedstawieniu było techno. Melancholijne i psychodeliczne techno, przy którym czułem, że przysypiam (poważnie, było bardzo usypiające). Pierwszy kawałek z kolei był dosyć ciężki i energiczny, od razu wydał mi się znajomy. No jasne, to przecież The Prodigy, albo coś uderzająco podobnego. Potem my pokazaliśmy, co umiemy.

    Nasze scenki były skromniejsze, bez muzyki, a tło (np. wnętrze domu) trzeba było sobie wyobrazić. Po skeczach zabrano wszystkich na projekcję filmu „The Power of the Planet”. Szczerze mówiąc, mało kto go oglądał, większość wolała zacieśniać więzi z nowo poznanymi gośćmi. Po filmie poznaliśmy wyniki konkursu (Ha, wygraliśmy!) i dostaliśmy poczęstunek. Dopiero wtedy mogłem porozmawiać z kolegami z Bujakowa, ponieważ na filmie siedziałem daleko od nich. Cóż, nie spodziewałem się, że będą tak fajni (wręcz przeciwnie). Podsumowując, spotkanie się mi podobało, szkoda tylko, że następnego dnia nie poszliśmy z gośćmi do ZOO (bo miało padać). Wyszło, że widzieliśmy się z nimi ledwie przez dwie godziny.

    Tomek, kl. V

    .........................................................................................

    Wycieczka na farmę ekologiczną "Toulcův dvůr"

    Sprawozdanie z wycieczki na farmę „Toulcův Dvůr“

    Wczoraj - 2 marca 2009 r. cała podstawówka i gimnazjum wyjechała na wycieczkę do czeskiej farmy ekologicznej "Toulcův dvůr". Tam dwie panie Dáša i Jana dały nam zadania. Pierwszym zadaniem było znaleźć różne przedmioty z numerkami od 1 do 10, nazwać je i napisać z czego były ( po czesku ).

    W drugim zadaniu każdy z nas wybrał śmieć i ustawiliśmy się w grupach np: w jednej grupie dzieci, które miały śmieci z papieru, drugie z plastiku itp. Dowiedzieliśmy się, które rodzaje śmieci wrzucić do którego śmietnika. Potem była przerwa na drugie śniadanie.

    Po przerwie wszystkie śmieci po drugim śniadaniu były wyrzucone do odpowiednych śmietników. Następnie "robiliśmy" papier z kawałków starych gazet.

    Potem pożegnaliśmy się i wróciliśmy do szkoły na obiad i ostatnią lekcję. Podobało mi się na farmie ekologicznej, nawet jeżeli nie dużo zrozumiałem.

    Artur Nawara

    Szczegółową relację z tej wycieczki i zdjęcia można znaleźć na stronie programu ekologicznego.

    .........................................................................................

    W czasie ferii zimowych pojechaliśmy na obóz narciarski.

    Głównym instruktorem narciarskim był pan Kosina.

    Pogoda się udała, było pełno śniegu (o wiele więcej niż w zeszłym roku).

    W środę połowa wyprawy sie pochorowała. Na szczęście na krótko - w czwartek znowu wyruszyliśmy na narty i to na dłuższą trasę - do Herlikovic.

    W sumie było tak fajnie, że żal było wyjeżdżać.

    Może za rok znowu tam pojedziemy?

    Zdjęcia można obejrzeć jak zwykle na stronie naszej fotogalerii

    .........................................................................................

    Dnia 24 stycznia odbył się w budynku Ambasady

    tradycyjny BAL KARNAWAŁOWY.

    Program był bogaty: konkursy, zabawy, loteria,w której każdy wygrywał. Bal poprowadziła grupa klaunów, którzy bawili się z dziećmi. Można też było zamówić czapeczkę z baloników i piękne rysunki na twarzy.

    Dla najmłodszych grupa mam przygotowała konkursy, w których niespodziewanie wzięły czynny udział również starsze dzieci.

    W czasie, kiedy dzieci się bawiły, rodzice popijali sobie kawkę w kawiarnianym kąciku.

    Bal się podobał. Mamy nadzieję, że za rok znowu się spotkamy!

    Swoje wrażenia opisali chłopcy z klasy drugiej:

    .........................................................................................

    JASEŁKA I OPŁATEK W SZKOLE

    Każdego roku przed Świętami Bożego Narodzenia spotykamy się na wspólnym kolędowaniu.

    Pani Dąbrowska przygotowała z dziećmi piekne przedstawienie jasełkowe.

    Swoją obecnością zaszczycili nas Pan Ambasador Jan Pastwa wraz z żoną. Razem z nami obejrzeli przedstawienie, śpiewali kolędy i podzielili się opłatkiem.

    .........................................................................................

    Andrzejki

    W piątek 28.11.2008 odbyły sie w naszej szkole tradycyjne Andrzejki.

    Jak co roku nauczyciele zorganizowali liczne gry, konkursy i wróżby. Niektorzy wróżyli z kart, inni zaś za pomocą cyfr czy pływających świeczek. Niespodziewanie okazało się, że jeden z ojców zna się na wróżeniu z kart i chętnym czytał przyszłość. Nikomu niestety nic dobrego nie wywróżył, ale jego przepowiednie były bardzo ciekawe.

    W sali klas 5 i 6 przebiegła dyskoteka, którą prowadzila pani Anna Urbanowicz. Zanim włączono muzykę, wszyscy uczestnicy po kolei rzucali za siebe swoje lewy but, starając się trafic czubkiem w stronę drzwi. Gdy ktoś trafił oznaczało to, że niedługo spotka go szczęśliwa miłość.

    Uczniowie klasy 3G Przygotowali dla dzieci salę strachu, przed którą stała długa kolejka. W całej szkole czuć było tajemniczy nastrój, który powodowały świeczki i ciemna dekoracja.

    Zabawa się udała i wszyscy wrócili do domu z miłymi wspomnieniami.

    Daniel Vlasák

    .........................................................................................

    W piątek 14 listopada odbyło się spotkanie w IP z poetką Agnieszką Kuciak.

    Agnieszka Kuciak

    Program spotkania:

    - czytanie poezji - p. Jan Szymik;

    - wywiad - przeprowadziła klasa III G;

    - czytanie fragmentów zwycięskiej bajki "konkursowej" autorstwa Tomka Urbanowicza;

    - warsztaty plastyczne (motyw kota).

    Sprawozdanie Eli

    Dnia 14 listopada 2008 roku odbyło się spotkanie z panią poetką Agnieszką Kuciak. Wydarzenie to miało miejsce w Instytucie Polskim, w tzw. sali gotyckiej. Z tej okazji do instytutu, punktualnie o godzinie 10.00, przybyli uczniowie Szkoły Polskiej w Pradze. Na wstępie zamierzaliśmy głćwnego gościa dnia ładnie przywitać, lecz pani poetka od razu zaczęła opowiadać o swojej książce pt."Przygody kota Murmurando", cytując wiersze i wyprawiając różne ciekawe historje. Następnie wystąpił przed nami pan Šimík z Teatru ABC, pięknie deklamując kilka wierszy, między innymi: o typowo bajkowych grzybach - muchomorach oraz o parze butów pewnej bardzo starej pani. Potem przyszedł czas pytań i odpowiedzi. Wszyscy mogli zadać pani Kuciak jakieś pytania. Dotyczyły one poezji, ale także jej osobistych przeżyć i poglądów. W ten sposób między innymi dowiedzieliśmy się, że kot Murmurando istnieje tylko w jej fantazji. Nie otrzymaliśmy natomiast żadnego wyjaśnienia, dlaczego otrzymał on właśnie takie, a nie inne imię. Jak się okazało, pani poetka sama bowiem nie znała odpowiedzi na pytanie, skąd powołany przez nią do życia kotek, wabi się właśnie Murmurando. Lekkim zaskoczeniem stała się dla nas informacja o wierszu, ktćry zapoczątkował jej karierę. Był to utwór pt"Ballada o psie", ktćry powstał jeszcze w dzieciństwie, kiedy pani Kuciak godzinami przesiadywała wraz z siostrą w ogrodzie jedząc wiśnie, rzucając pestki psu. Ten je sprawnie chwytał w powietrzu tak długo, że dziewczynkom przyszedł w tym czasie pomysł na wiersz, dedykowany właśnie swojemu wiernemu towarzyszowi. Jeszcze inne pytania dotyczyły kwestii, skąd wzięło się zainteresowanie poezją? Dlaczego pani postanowiła się poświęcić właśnie literaturze? W odpowiedzi usłyszeliśmy, że jej rodzice byli cenili tak naprawdę tylko ścisłe przedmioty. No, i ewentualnie jeszcze sport. Stąd w głowie pani Kuciak zrodziła się myśl, a następnie chęć poznania czegoś nowego, rodem z innego świata. Jak widać poezja potrafi rozkochać w sobie człowieka. Kolejnym punktem spotkania była przerwa na poczęstunek. Po przerwie koleżanka Karolina wyśmienicie wczuwając się w rolę odczytała kilka wierszy oraz opowiadań historyjek z książki o kocie Murmurando. Po czym rozpoczęło się odczytanie wyników konkursu ogłoszonego przez szkolną bibliotekę. Wiele naszych koleżanek i kolegów spotkał zaszczyt otrzymania nagrody, ale laureatem tej najważniejszej stał się Tomasz Urbanowicz. Po ceremonii wręczenia nagród, zgodnie z propozycją Karola Bujaka, młodsi koledzy udali się na warsztaty plastyczne z motywem kota. Starsze koleżanki i koledzy otrzymali z kolei szansę wejścia w bliższy kontakt z własnymi szarymi komórkami, układając krzyżćwki do hasła Murmurando. Myślę,że owe spotkanie było bardzo ciekawe, szczegćlnie dla młodszych kolegćw, gdyż wsłuchiwali się w słowa wypowiadane przez poetkę od początku aż do końca, zadając rćwnież liczne pytania. Nie mniej zaciekawiły ich pomysłowe ilustracje do wspomnianej już książki. Natomiast dla gimnazjalistćw była to niezwykła okazja spotkania się z poezją, m.in. dlatego, że zapoznaliśmy się ze wskazćkami jak zapoczątkować pisanie własnych wierszy, jak zadebiutować.

    Ela Szymanowska, kl. III G

    Opowiadanie Mateusza:

    Dnia 14 listopada 2008r. wybraliśmy się z dziećmi z polskiej szkoły do Instytutu Polskiego w Pradze. Poszliśmy spotkać się z panią Agnieszką Kusiak, która jest pisarką i autorką książki Pt. „Przygody kota Murmurando”. Wyszliśmy o godzinie 9:30 ze szkoły i pojechaliśmy metrem linii C i A. Gdy dojechaliśmy do Instytutu Polskiego spotkaliśmy się z pisarką, której książkę czytała koleżanka ze starszej klasy. Zadawaliśmy autorce bardzo dużo pytań. Potem był wielki poczęstunek. Po zjedzeniu kanapek i słodyczy dzieci ponownie czytały rozdziały książki. Na koniec spotkania nastąpiło rozwiązanie konkursu na najładniejszą książkę. Z 2 i 3 klasy pierwsze miejsce zająłem ja a z 4,5 i 6 Tomek Urbanowicz. Potem rysowaliśmy koty. Po południu wróciłem do szkoły. Spotkanie w Polskim Instytucie bardzo mi się podobało, ponieważ poznałem pisarkę i jej ciekawą książkę. Cieszę się, że zająłem 1 miejsce w konkursie.

    Mateusz Bruderek, pierwsza klasa

    .........................................................................................

    Dnia 29.10.2008 poszliśmy do Instytutu Plazmy.

    Kiedy weszliśmy do budynku, musieliśmy zalożyć ochraniacze na buty, ponieważ czystość jest tam na 1. miejscu.

    Pracownik Instytutu zrobił nam wykład na temat laserów w języku polskim.Obejrzeliśmy projekt laboratorium i słyszeliśmy wystrzał z lasera. Następnie weszliśmy na górę, żeby zobaczyć największy laser w Europie. Niestety ze względów bezpieczeństwa i higieny nie mogliśmy wejść do środka. Widzieliśmy za to polskich naukowców przy pracy. Przyjechali do Pragi w ramach międzynarodowej współpracy fizyków.Później weszliśmy do pracowni naukowców.

    Ostatnim punktem spotkania byl wykład o plazmie.

    Na koniec wpisaliśmy się do księgi gości i wróciliśmy do szkoły.

    .........................................................................................

    Dzień Nauczyciela

    14 października 2008 r. obchodziliśmy w szkole Dzień Nauczyciela. Nie był to zwyczajny dzień - uczniowie pod opieką wychowawców i pana Kosiny (nauczyciela plastyki) przygotowali dla nas niespodziankę w postaci naszych portretów.

    Talenty naszych uczniów są niewyobrażalne, niewielu z nas mogło się rozpoznać. Byli to między innymi: Elvis Presley (pan od fizyki), biblijna Ewa kusicielka (pani od geografii), uśmiechnięci syjamscy bracia (ojciec Krzysztof i ojciec Wojciech)

    Mieliśmy również możliwość wzięcia udziału w świetnej zabawie - teleturnieju "Burza Mózgów", prowadzonym przez Karola Bujaka i Ewę Molgę - uczniów klasy III gimnazjum.

    W konkursie startowały dwie drużyny - pierwsza w składzie: p. Ewa Kaifer, p. Ryszard Czernek i p. Jarosław Musialik; druga: p. Joanna Bartova, p. Bogusława Małłek i o. Wojciech.

    Uczniowie gimnazjum przygotowali dla nas pytania z różnych dziedzin wiedzy. Czasami mieliśmy trudności z udzieleniem odpowiedzi, ale bawiliśmy się wszyscy świetnie.

    Obie drużyny dostały dyplomy i czerwone długopisy.

    Na zakończenie uczniowie złożyli nam życzenia.

    Wreszcie wszyscy zasiedli do poczęstunku przygotowanego przez Radę Rodziców, nauczycieli i uczniów.

    Dziękujemy naszym uczniom za zorganizowanie bardzo miłego dnia a rodzicom za pamięć o naszym święcie.

    Nauczyciele

    Uczestnicy quizu pt."Burza Mózgów":

    Drużyna nr 1 (zajęła świetne drugie miejsce)

    Drużyna nr 2 (zajęła najlepsze pierwsze miejsce)

    Zdjęcia z uroczystości są już w fotogalerii!

    Zapraszamy do obejrzenia.

    ________________________________________________________

    Dzień Języków Europejskich

    W całodziennym programie Europejskiego Dnia Języków uczestniczyło wiele zagranicznych instytutów.Zachęcamy do przeczytania wrażeń dziewczynki z klasy trzeciej, która brała udział w przedstawieniu zorganizowanym przez Instytut Polski w Pradze:

    ZDJĘCIA W FOTOGALERII!

    ...........................................................................................

    Zjazd wychowanków Polskiej Szkoły w Pradze

    Nasi uczniowie dawniej...

    ...i dziś

    Dnia 3 maja 2008 r. odbył się zjazd wychowanków Polskiej Szkoły przy Ambasadzie RP w Pradze. Na spotkanie w Ambasadzie zostali zaproszeni również nauczyciele.

    Zdjęcia z tego spotkania można obejrzeć jak zwykle na stronie naszej fotogalerii

    ...........................................................................................

    Pobyt gości z Budapesztu i Bratysławy

    W dniach 23-27 kwietnia gościliśmy w Pradze uczniów, nauczycieli i rodziców z polskich szkół w Budapeszcie i Bratysławie. Staraliśmy się zapewnić im ciekawy program. Zwiedzili najpiękniejsze miejsca Pragi - Stare Miasto, Hradczany, Malą Stranę, wjechali kolejką na Petřín. W sobotę pojechaliśmy razem na wycieczkę na Karlštejn. Dodatkową atrakcją dla naszych gości był nocleg w starym zabytkowym klasztorze w samym centrum Starego Miasta. W czwartek zaprosiliśmy gości do szkoły,gdzie nasi nauczyciele przygotowali dla nich ciekawe zajęcia. Kulminacyjnym punktem spotkania była piątkowa uroczystość pt. "Kraj, w którym mieszkam", która odbyła się w Instystucie Polskim w Pradze. Szczegóły opiszą Wam sami uczestnicy:

    23 kwietnia wieczorem przyjechali w odwiedziny do naszej polskiej szkoły w Pradze uczniowie i nauczyciele z dwóch innych polskich szkół: z polskiej szkoły w Budapeszcie i Bratysławie. Goście byli tu aż do 27 kwietnia. W czwartek, dzień po przybyciu, szkoły polskie z Bratysławy i Budapesztu zawitały do naszej szkoły. Nasi nauczyciele poprowadzili wspólne lekcje, a następnie obejrzeliśmy film o Pradze. Później wszyscy poszli na obiad i na zwiedzanie Pragi z przewodnikiem. Zwiedzanie trwało około 4 godzin, a w tym czasie zaliczyliśmy: Orloj, most Karola, Hradczany, Dzielnicę Żydowską... Kolejnego dnia, czyli w piątek przed południem, w Instytucie Polskim odbyła się uroczystość pod tytułem ,,Kraj w którym mieszkam". Szkoły przedstawiały kraje, w których się znajdują, był poczęstunek i konkurs, gdzie z każdej szkoły po trzech uczniów popisywało się wiedzą na temat każdego z trzech krajów. Następnie poszliśmy na obiad, potem pojechaliśmy na Petřín. Poszliśmy tam do lustrzanego labiryntu, gdzie mogliśmy obejrzeć się w lustrach, które potrafiły człowieka np. wyszczuplić, powiększyć, zmniejszyć itd. Na sam Petřín dostaliśmy sie fajną kolejką. W sobotę, czyli 26 kwietnia pojechaliśmy pociągiem na zamek Karlštejn. Pani przewodnik mówiła mało, ale dość ciekawie i zrozumiale, bez problemów można było jej słuchać. Na sam zamek szło się piękną uliczką, ale niestety piękną tylko z powodu turystów... Obiad zjedliśmy w restauracji, gdzie było bardzo fajnie i smacznie. W niedzielę był już tylko kościół, obiad i odjazd dwóch szkół. Spotkanie z gośćmi mi się podobało, program ich pobytu był udany i w dodatku mogłam poplotkować z przyjaciółkami z węgierskiej szkoły.

    Halina z kl.VI

    ...........................................................................................

    Pasowanie pierwszoklasistów

    Pierwszy kwietnia to nie tylko prima aprilis. To dzień, w którym uczniowie klasy pierwszej zostali pasowani na ucznia. Zanim złożyli ślubowanie musieli wykazać się umiejętnościami: wypowiadania się, pisania, liczenia, logicznego myślenia ( a zagadki były primaaprilisowe).Zdjęcia z tego wydarzenia można obejrzeć w naszej fotogalerii.